Przeglądając swoje zbiory kosmetyczne pod kątem dobrania jak najlepszej bazy do nowo nabytej palety, wpadłam na pomysł odnośnie wpisu. Kosmetyki o których już wspomniałam w tytule są hitami w sieci, jeśli chodzi o zastosowanie jako podkład pod cienie, choć żaden z nich nie ma na etykiecie napisu "baza". Pora na wybranie najlepszego z nich. Który produkt sprawdza się u mnie najlepiej? Jakie mają plusy, a jakie zalety? Zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że jesteście ciekawi tego starcia.
MAYBELLINE COLOR TATTOO 24HR BY EYESTUDIO CREAMY MATTES CREME DE NUDE 93
Zacznijmy od tego, że jest to najbardziej matowy produkt, z tych które dziś wymieniam. Uprzedzam, że może podkreślać suche skórki. Przy linii rzęs potrafię mieć przesuszone miejsca, a on bez litości je uwidacznia. Peeling powiek jest mi obcy, dlatego nie zawsze mogę używać tego produktu, chociaż na szczęście zdarza się to bardzo rzadko. Kiedy jednak moja skóra nie ma defektów, Tattoo spisuje się świetnie, bo zmienia fakturę na gładszą, dzięki czemu pracuje mi się łatwiej. Na moich skłonnych do przetłuszczania powiekach, ładnie się trzyma, tylko w samej, cieniutkiej linii załamania powieki, nie chwyta cieni na długo. Świetnie radzi sobie z wyrównaniem kolorytu powierzchni, na którą został nałożony. Bardzo podbija pigmentację zaaplikowanych na niego kosmetyków. Sam ma ładny odcień, który dobrze się wtapia. Nie jest drogi i można go kupić chyba w każdej większej drogerii. Nie wysusza skóry w okolicach oczu. Opakowanie to solidny, szklany słoiczek.
MAC PRO LONGWEAR PAINT POT SOFT OCHRE
W dzisiejszym zestawieniu ląduje na pierwszym miejscu. Choć troszkę słabiej wyrównuje koloryt powiek niż poprzednik, to lepiej trzyma się w linii załamania. Jego konsystencja jest lżejsza niż we wcześniej opisanym kosmetyku. Najłatwiejszy w aplikacji. Zastyga na powiece, tak jak reszta bohaterów wpisu. Wyrównuje powierzchnię, dzięki czemu łatwiej nakłada się na nią kolorowe kosmetyki. Kolor nienachalny, nie jest konkurencją dla nakładanych cieni, podbija ich pigmentację i przedłuża trwałość. Podtrzymuje przy życiu cienie, dzięki czemu przez kilka godzin widać, że mam na oku makijaż, a nie plamę. Jeśli również ktoś z was ma problem z przetłuszczaniem się powiek, prawdopodobnie wie, jak niszczy to pracę, którą włożyliśmy w wykonanie makijażu oka. Nie wysusza skóry w okolicach oczu. Niestety najdroższy. Opakowanie szklane, solidne.
CATRICE CAMOUFLAGE CREAM 010 IVORY
Drogeryjna propozycja, kochana przez wiele osób. Ja go po prostu lubię, kosztuje kilkanaście złotych i z pewnością jest warty uwagi. Porównując, jest najtrudniejszy w rozprowadzeniu i najbardziej tępy w odczuciu. Ma najjaśniejszy kolor, wpadający w beż. Posiada też największe właściwości kryjące, ale w końcu to kamuflaż. Jako jedyny ma plastikowe opakowanie, a co za tym idzie jest leciutki, bo jego dzisiejsza konkurencja niestety jest ciężka, chociaż ja i tak jestem zwolenniczką szkła. Ma najmniej zastygającą formułę. Przypominam, że takie kosmetyki wymagają przypudrowania, zaraz po aplikacji. Co do działania, bardzo dobrze wyrównuje koloryt powieki. Myślę, że dla osób, które nie mają problematycznych okolic oczu, może stać się ulubieńcem, bo znakomicie wydobywa głębię koloru. U mnie z racji nadmiernego wydzielania sebum spisuje się dobrze. Na pewno poprawia wygląd makijażu, ale u mnie na najkrótszy czas, spośród wszystkich opisanych dziś produktów. Nie wysusza okolic oczu.
Podsumowując, moim faworytem jest Paint Pot firmy MAC, choć wszystkie trzy kosmetyki są udane. Dlaczego wygrał cień MAC? Ponieważ najdłużej utrzymuje estetykę makijażu oraz świetnie podbija nałożone na niego kolory. Muszę też zdradzić, ze cień Maybelline nie pozostaje daleko w tyle, gdyby tylko lepiej trzymał się linii załamania powieki, byłby równie dobry. Bohaterzy tego wpisu, z pewnością spisują się lepiej w roli pomocy dla cieni, niż niejeden produkt, który w nazwie ma kluczowe słowo "baza". Mam nadzieję, że w komentarzach wyrazicie opinie o wymienionych wyżej kosmetykach, jestem ciekawa co o nich myślicie.
w sumie to muszę sprawdzić kamuflaż catrice jako bazę.. jako korektor na niedoskonałości jest super :D
OdpowiedzUsuńnie miałam żadnego, ale najbardziej podoba mi się makijaż na Mac'u :)
OdpowiedzUsuńPomimo, że makijaże są podobne, to troszkę się różnią :)
UsuńNa Mac według mnie cienie wyglądają najlepiej :)
OdpowiedzUsuńKusi mnie ten Color Tattoo ^^
OdpowiedzUsuńA mnie cały czas krem BB, który mi poleciłaś :) :) :) Niestety kolejne zamówienie kosmetyków muszę odłożyć, dotąd dopóki moje zapasy nie uszczuplą się przynajmniej o połowę :)
UsuńTen moment, kiedy masz tyle kosmetyków, że musisz dokupić nową szafkę specjalnie na nie :D Znam to haha xD
Usuńmaybelline dziś do mnie dotarło ;) oby się sprawdził bo catrice niestety nie dało rady ;(
OdpowiedzUsuńPowinno wypaść o wiele lepiej niż Catrice. Daj znać jak się sprawdziło :)
UsuńJestem ciekawa jakby się spisały na tłustych powiekach.
Usuńmam ochote w końcu na słynny Catrice:)
OdpowiedzUsuńNie stosuje cieni do powiek, ale te bazy wydają się bardzo fajne i skuteczne. :-)
OdpowiedzUsuńU mnie pod cienie zawsze ląduje korektor i wszystko się dobrze trzyma. Mimo że mam bazę z Lorac, to nie lubię używać tego typu kosmetyków.
OdpowiedzUsuńP.S. Wykonałaś bardzo ładny makijaż:)
Uwielbiam kamuflaż z catrice :)
OdpowiedzUsuńJak ja sie cieszę że mój makijaż wytrzymuje zawsze bez bazy i nie muszę szukać swojego ideału :D
OdpowiedzUsuńMam, kamuflaż Catrice, ale nigdy jeszcze nie stosowałam go jako bazy. Chyba faktyczni rozprowadzenie go po powiece będzie trudne, ze względu na jego konsystencję.
OdpowiedzUsuńWypróbuję u siebie Catrice w tej roli :). Ja najczęściej sięgam po zwykłą bazę :P
OdpowiedzUsuńten z Maybelline chyba nie jest dla mnie, skoro może przesuszać :( mimo że w lecie powieki mam dosyć tłuste, to kiedy robi się chłodniej, pojawiają się suche skórki. na co dzień używam bazy z Hean :)
OdpowiedzUsuńJako bazę pod cienie najczęściej używam po prostu korektora. Obecnie jest to BYĆ HD.
OdpowiedzUsuńOczywiście NYX HD;-)
UsuńUwielbiam takie smoky i podoba mi się Twoje zestawienie kolorków. Nie mogę ocenić działania, bo już nie raz przekonałam się, że na różne kobiety inaczej działa dany specyfik.
OdpowiedzUsuńTeż miałam kiedyś problem z tłustymi powiekami, ale duet: baza ArtDeco + cień Kobo 145 robią za mnie całą robotę - o 23 mój makijaż oczu wygląda tak jak o 7 rano przy nakładaniu ;) A kiedyś cienie ledwo wytrzymywały u mnie 5-6 godzin ;) Oczywiście na ten duecik nakładam potem dowolne cienie do powiek ;)
OdpowiedzUsuńMiałam bazę z Maca i według mnie jest świetna ;)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie MAC :D
OdpowiedzUsuń